Komentarze: 7 wpisów.
TREŚĆ NEWSA:
Dziś w Warszawie zaczęła się gestapowska akcja o niewinnym kryptonimie "Zefir". Nazwa mydli oczy, by zasłonić to, czym w rzeczywistości jest.
Otóż na ulice wysłano dziś ponad 2.5 Tysiąca psów gończych (1300 strażników miejskich oraz ponad 1000 policjantów, plus służby podatkowe miejskie) w celu spacyfikowania handlu w naszej stolicy. Poza handlem nękani będą źle parkujący kierowcy.
W warszawie w-g statystyk jest 16000 handlujących - na targach, skrzyżowaniach, w przejściach podziemnych, w zaludnionych miejscach. Nieraz obecność handlujących zwiększa bezpieczeństwo regionu - szczególnie w przejściach podziemnych - np na pl. na Rozdrożu - które to przejście normalnie byłoby idealnym celem do przeprowadzania napadów.
Patrząc na handlujących najczęściej mamy obraz ludzi bezrobotnych, często bez prawa do zasiłku czy kwalifikacji do innej pracy - dorabiają więc do minimalnych warunków bytowych - bo chyba nikt nie sądzi, że w upale, czy śniegu i mrozie ktoś mając inne alternatywy siedziałby na ulicy.

Tak więc nasza "dzielna", "wspaniała" policja oraz straż wiejska wpadła na genialny pomysł, by zmniejszyć bezpieczeństwo w stolicy (odciągając od pracy 2.5tysiąca ludzi! - z czego w straży miejskiej nie pracuje nawet 2000 strażników), i uderzyć w tych z mieszkańców, którzy mają najciężej. Ponieważ z lekcji historii wiemy, że Ci, którzy nie mają prawie nic nie są słyszani gdy krzyczą pod butem ciemiężcy.

Ktoś MUSI przemówić za tych, którzy nie mają głosu...

A teraz pytanie - po co, i kto za tym stoi?
- jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Skąd i dokąd?
wystarczy chwilę pomyśleć i zobaczyć kto traci pieniądze na handlu ulicznym... odpowiedź prosta - supermarkety. A za supermarketami pieniądze. I to duże pieniądze. rąsia rąsie myje... więc Ci nasi "biedni uskarżający się mieszkańcy warszawy" to goście, którzy zarabiają setki tysięcy i nie mają gdzie parkować swoich czarnych bet. A wiadomo, że datków dla naszych dzielnych oficerów policji nie dadzą handlarze, którzy nie mają prawie nic, koło się zamyka.

jedna historia wryła się w moją pamięć mocno kilka lat temu i tam już pozostała.. gdy czarno odziani funkcjonariusze policji wraz z panem z Urzędu Miasta otoczyli handlujących przy ul. Marszałkowskiej. Z tłumu wybiegła jedna staruszka, która z płaczem krzyczała "Gestapo! Gestapo! Nic się nie zmieniło!". Ta Pani niestety miała rację... Hańba. Wstyd... a potem po latach, Ci policjanci będą mówić "my tylko wykonywaliśmy rozkazy", jak mówią funkcjonariusze ZOMO, ORMO, UB, SB, KGB... Oni tylko wykonują rozkazy. Rzokazy 2 panów w komendach Policji i straży miejskiej... 2 Ober Sturm Fuhrerow.

Tu z kolei przypomina się starożytna klątwa krasnoludzka, ich lśniącymi runami wypisywana na klingach mieczy... w wolnym przekładzie znacząca "NA POHYBEL SKURWYSYNOM".

[...]" Lecz nie skończyła się obława i nie śpią gończe psy
I giną ciągle wilki młode na całym wielkim świecie
Nie dajcie z siebie zedrzeć skór! Brońcie się i wy!
O bracia wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!"

Obława! Obława! Na młode wilki obława...
|| Wróć do Newsów ||

imię: looker
dnia: 2008-05-21
IP: 213.134.172.*
Masakra po prostu
----------
imię: kelaf-grzegorz falkiewicz
dnia: 2008-04-01
IP: 83.24.195.*
Na poczatku chce ci podziekowac w imieniu ludzi handlujacych na pl. szembeka , niestety nikt w naszym imieniu nie wystepuje jak np.stadion ma stowazyszenie i kase na prawnikow,jezeli chodzi o ta akcjie to przydalo by sie przeswietlic ludzi z rady warszawy ktorzy zadecydowali o tej akcji,doszly mnie sluchy ze maja tez wysokie stanowiska w zarzadach bazaru na wiatracznej i pl.szembeka.smieszne sa tez ich wyniki ,stosunek kosztow tej akcji do rezultatow i ilosci wypisanych sciagalnych mandatow,jednym slowem jest to wojna prezesow z pospolstwem za pieniadze podatnikow,policji placi cale spoleczenstwo.gdzie postepy z przygotowaniami do euro 2012,w centrum wysiadajac na dworcu centralnym wpada sie w dziury i potyka o bruk z 1965r/. przepraszam za bledy w tym tekscie (jestem dyslektykiem i dysgrafem nie debilemale) wlasnie dla tego handluje na ulicy nie siedze w biurze,nie chce nic od panstwa ,zasilku,opieki spolecznej itd.. chce poprostu zarobic na utrzymanie corki i zony. jeszcze raz dzieki za slowa otuchy ze sa ludzie myslacy o nas:_)))
----------
imię: Jacek K.
dnia: 2008-03-12
IP: 79.188.52.*
Cóż obserwujemy ciąg dalszy ewolucji od systemu totalitarnego do państwa policyjnego. Po drodze przeszliśmy etap kraju niedemokratycznego. Polski demokratycznej nie zauważono :( Polemizowałbym jednak z tezą, że duże koncerny FMCG mają z nagonką na ten paskudny i aspołeczny element, który woli marznąć, moknąć i pracować w warunkach, gdy budka Toi Toi jawi się jak skrajny luksus, a bieżącą wodę zastępuje plastikowa butelka. Największe koncerny, jak Metro Group (Makro, Media Markt, Saturn) Tesco, Carrfour i Auchan mają roczne obroty wręcz kilkumiliardowe i handel uliczny nie kwalifikuje się na jakąkolwiek konkurencję. Żaden z tych goliatów nie zaryzykowałby złego PR-u, żeby zgnieść mrówkę. Osobiście patrzę bardzo nieprzychylnie na działania sieci w kraju i ponadnarodowo, co jednak nie skłania mnie do refleksji, że za suszą w Afganistanie stoją ponadnarodowe korporacje. Chociaż gdyby mogli robić bezkarnie, to za pewne przyczyniłyby się i do tego. Przyczyn takiego postępowania i działań wymierzonych przeciwko drobnemu handlowi ulicznemu szukałbym raczej zupełnie gdzie indziej. Na przykład zadałbym pytanie: kto będzie miał korzyści z odzyskania przez gminy terenów zajmowanych przez stoliki. Można je teraz wynająć pod budki z kwiatami, oddać inwestorom. Mam takie dziwne wrażenie, że sytuacja ma źródła w naszym własnym, krajowym piekiełku i leży również w mentalności Polaków - namaszczonych nietolerancją, niechętnych, aby próbować zrozumieć bliźnich oraz wręcz pogardliwym stosunkiem do tych, co zarabiają śmiesznie mało. Na ogół nie lubimy biedy, chociaż daje nam poczucie wyższości, nie znamy miłosierdzia, chociaż ponoć jesteśmy katolikami. Tak to już zawsze bywało homo homini lupus i żaden Vader nie powie biednemu: "Luku, ja sem twoj tatinek"....
----------
imię: Civril
dnia: 2008-03-11
IP: 83.24.122.*
cóż, na dolnym mokotowie zarabia się 1200-1400 na rękę, dobre sklepy gdzie biorą za 1800, może dasz jakieś adresy ?
----------
imię: Pawel
dnia: 2008-03-11
IP: 217.119.64.*
Czasem jak cos palniesz to sie przykro robi. No wiec w ramach alternatywy to na ten przyklad znalezienie kogos do miesnego za 1800 na reke graniczy w Warszawie z cudem.
----------
imię: Civril
dnia: 2008-03-10
IP: 83.24.169.*
interesujące, ponieważ miasto jeździ i pobiera "opłatę targową" także na przykład na ulicy Sobieskiego, po czym przychodzi policja i stwierdza, że i tak jest mandat, nieważne czy opłata targowa jest uiszczona czy też nie. Obiecano legalne miejsca dla handlujących, 1300 parasoli - jednak za kulisami dowiedzieliśmy się, że tutaj wkradł się mały układ - handlujący ze stadionu nie będą głośno krzyczeć, że go tracą, bo oni rezerwują sobie wszystkie parasole ;) no i Ci, którzy poszli na "osobiste" spotkania. Normalnie handlujący zostali wykluczeni przez brak finansów podstołowych...
----------
imię: vds
dnia: 2008-03-10
IP: 212.76.37.*
W całej rozciągłości się nie zgadam z przedmówcą. Radzę pojechać na skrzyżowanie Grójecka/Banacha. Stado meneli sprzedających ciuchy wyciągnięte ze śmietnika. Klną, piją, tłuką sie od czasu do czasu, nie można przejść. Handlować może każdy w dozwolonym miejscu po uiszczeniu opłaty. Sorry ale jakiś porządek musi być.
----------
.
© 2005 Copyright civril.pl